Zwykłe lub polecone

w uczucie opakowane

“Chyba coś jest za mną nie tak” – pomyślałam odkładając kolejny nadszarpnięty zębem czasu list. Dawno do nich nie zaglądałam, a nowa szafa i porządki skłoniły mnie do szperania w najgłębszych kartonach. Albo się starzeję, albo robię się coraz bardziej sentymentalna.

Ciężko powstrzymać się od łez wzruszenia, kiedy mam do czynienia ze szczerymi, prawdziwymi wspomnieniami, które otwierają najgłębszą szufladę w sercu, dawano zamkniętą na kluczyk.

To niesamowite jak widokówka, kartka czy list potrafią przywołać specyficzny moment w życiu.

To przecież bezcenne relikwie, których nie można się pozbyć. Momenty, słowa i uczucia przeniesione na kartkę skierowane konkretnie do mnie – konkretnej osób. Życzenia z okazji 18-stych urodzin, gratulacje z okazji dyplomu magisterskiego, walentynki, karteczki od koleżanek zostawiane w piórniku, bądź konwersacje pisane na lekcji w sposób niezauważalny dla nauczyciela. A o jakich bzdurach czasami 😉

Hahaha coś wspaniałego! Wyznania pełne błędów ortograficznych, a zarazem dosadnego przekazu. Tak jak ten liścik od kolegi w szkole podstawowej: “wiem, że masz mnie w dupie…” cóż za romantyzm 😉

Dlatego postanowiłam, że znowu będę wysyłać kartki – chociażby z wakacji, na święta, na urodziny.

To piękna tradycja i o wiele przyjemniejsza niż najwspanialszy sms z zabawnym gifem ściągniętym z sieci.

Mam nadzieję, że moja kochana Hania z www.haart.pl nauczy mnie jak robić najpiękniejsze kartki samemu 😉

 

 

10 Comments

  1. Tak, tak, tak! Oczywiście 😊 i z prawdziwą przyjemnością. Ręcznie robione kartki, tak jak prezenty i upominki, mają swój niepowtarzalny klimat. Wiesz, że ktoś poświęcił swój cenny czas na ręczne pisanie, wycięcie, klejenie. Do dzisiaj wysyłam kartki na święta 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

A więc myślisz, że mnie znasz?

Kartki DIY