Wstrząsające zadanie

Śmiałam się ostatnio, ponieważ usłyszałam stwierdzenie, że mój blog dojrzewa i opisuję w nim coraz poważniejsze tematy. To było miłe, choć w głosie wypowiadającego usłyszałam lekką tęsknotę za lekkim tekstem o tzw. „niczym”. Tym razem tego nie będzie.

Dzisiaj chciałam opisać Wam zadanie, na które trafiłam podczas czytania jednej z mojej długiej listy książek na rok 2019. Od ponad pół roku, czas który poświęcam na czytanie lub słuchanie audiobooków, dotyczy pozycji rozwijających moją osobę. Wyjątkiem będzie wakacyjna lektura. Leżak czy plażowy ręcznik nie łączy mi się z momentem głębokich przemyśleń czy samorozwoju. Jednak nie neguję tego – każdy robi jak lubi.

Wracając do zadania. Wierzę, że skoro czytasz teraz ten tekst, to masz chwilę dla siebie i nikt Ci aktualnie nie przeszkadza. To dobrze, skup się i dobrnij do końca.

Zaczynamy!

Wyobraź sobie, że podjeżdżasz właśnie samochodem pod kościół. Wysiadasz. Widzisz na parkingu sporo aut. Wszyscy są w środku, więc idziesz. Jest sporo ludzi jednak atmosfera nie jest radosna. To zdecydowanie nie jest czyjś ślub. Idziesz niezauważona po dywanie w kierunku trumny, którą właśnie dostrzegłaś. Podchodzisz, zaglądasz do środka, a w tam jesteś TY!

Tak, to Twój pogrzeb. Odwracasz się, rozglądasz po ławeczkach i kogo widzisz? Kto za chwilę stanie obok ołtarza i wypowie kilka słów na Twój temat? Mama, tata, mąż, szef, przyjaciółka? Co chciałabyś usłyszeć w ich pożegnaniach?

Przyznam szczerze, że pogrzeb i myśl o śmierci nie jest dla mnie przerażająca, jednak kompletnie nie wiedziałam, co chciałabym usłyszeć i kogo tam zobaczyć. Kto miałby przemawiać?

Co ma nam dać takie ćwiczenie?

Przede wszystkim samoświadomość. Wiedza na temat wartości, które są dla nas najważniejsze. Punkty, według których chcemy realizować się w naszym życiu. Uświadamiamy sobie w którym momencie jesteśmy, jakie mamy cele, oraz jak widzą nas inni.

Autor porusza też bardzo ważną kwestię „wizji końca”. Chce nam uświadomić, że kiedy robisz coś i dokładnie wiesz po co, Twoje pojedyncze decyzje będą świadome i we właściwym kierunku.

Zachęca cię do napisania misji życiowej, która „… staje się osobistą konstytucją, podstawą do podejmowania ważnych życiowych decyzji i bazą dla decyzji codziennych, podejmowanych pośród emocji i okoliczności oddziałujących na nasze życie”.

Moja misja już się tworzy, a jaka będzie Twoja, już wiesz?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Test trzech filtrów

Czerwiec, to będzie mój miesiąc!