Weekendowy wypad do Łodzi

​Przy tak pięknej niedzieli, aż prosi się zaprosić Was na małą przejażdżkę.

Warszawa – Łódź, dojazd w sobotę rano, bezpłatną autostradą trwał u nas 1.15h. Trasa bardzo szybka i przyjemna. Zanim zdążyłam się zorientować, że jestem w podróży, dojechaliśmy na miejsce. W momencie przekroczenia miejskiej tablicy informacyjnej, włącza mi się jakieś dziwne uczucie. Moje “pogańskie” rejestracje zwracają uwagę mieszkańców Łodzi, a muszę powiedzieć, że lokalny patriotyzm jest tu mocno pielęgnowany. Bardzo to doceniam, każdy chwali miejsce, w którym mieszka, żyje i wychowuje się. Niektórzy lubią z tym przesadzić, ale nie krytykuję tego. Co innego wyrażenie opinii, dlatego w tym miejscu chciałabym przedstawić swoją ;-)​

Wydaje mi się, jakbym przeniosła się w czasie. Nie chce porównywać Łodzi z Warszawą, czy innym miastem w Polsce. Każde miasto ma w sobie coś wyjątkowego i pięknego. Jeśli jednak ktoś nie lubi charakterystycznej dla industrialnego stylu cegły, Łódź nie będzie jego ulubionym miejscem. Ale mi ten styl się bardzo podoba. Pamiętam moją wycieczkę, kilka lat temu, z ludźmi z różnych części globu (Rosja, Ukraina, Hiszpania, Włochy, Słowacja). Po pierwszych dwóch godzinach zwiedzania, trzech kolegów podeszło do mnie i zapytali wprost “Jo, what is wrong with this city? Why there is this fucking red brick everywhere?” Pamiętam to zdanie dokładnie, ponieważ bardzo mnie rozbawiło. My – Polacy wiemy czego się spodziewać. Znamy ogólnie historię miasta, a jeśli nie, to chyba każdy oglądał film “Ziemia obiecana” Andrzeja Wajdy z 1974 roku. No przynajmniej Ci, dla których papierowa wersja powieści Reymonta była zbyt dużym wyzwaniem 😉

Jeśli ktoś pamięta stary dworzec Łódź Fabryczna, to może się aktualnie mocno zdziwić. Po remoncie jest ślicznie, nowocześnie, ale z doskonałym odwzorowaniem charakteru. Widać, że remont pochłonął ogromne środki, ale warto było. To doskonała prezentacja miasta, a w zasadzie miasto w mieście. Spacerowałam z otwartymi ustami i z takim zachwytem, że zupełnie zapomniałam o zdjęciach dla Was z wewnątrz. To po prostu trzeba zobaczyć na żywo.

Sercem Łodzi jest oczywiście ulica Piotrkowska, szczególnie wieczorem. Ma swój specyficzny charakter i musiałabym się do niego przyzwyczaić. Jest tłoczno i głośno. Za każdym razem kiedy tam jestem, widzę dużą ilość mocno wstawionych ludzi i zastanawiam się, czy jestem bezpieczna. Na szczęście nigdy nie doświadczyłam żadnego przykrego incydentu, a ten wieczorny wypad, zaliczaliśmy w towarzystwie prawdziwych Łodzian, dzięki którym czuliśmy się wyjątkowo komfortowo. Kawiarnie, restauracje i kluby wypełnione były po brzegi. My znaleźliśmy swoje miejsce w restauracji Cud Miód Fabryczna. Było naprawdę smacznie i zabawnie, towarzystwo bardzo wymieszane, a muzyka mocno zachęcała do kontynuacji wieczoru w stylu klubowym. To też uczyniliśmy i na pewno będą to chwile, które długo zapamiętam.

Nie wiem czy to zasługa naszych znajomych, czy jednak specyfika mieszkańców tego miasta, ale odniosłam wrażenie, że dużo łatwiej jest ludziom przypadkiem natknąć się na siebie. W klubie, który odwiedziliśmy w nocy większość osób dobrze się znała. Zresztą nie tylko w klubie spotykali kogoś znajomego co jakiś czas 😉

Mieliśmy przyjemność nocować i przy okazji „focić” w wyjątkowych wnętrzach Loft Aparts . Bardzo klimatyczne miejsce na terenie Loftów u Scheiblera. Wybraliśmy to miejsce ze względu na design, apartamenty są zaprojektowanie gustownie i ze smakiem. Co najważniejsze każdy z nich w innym, wyjątkowym stylu. Jeśli nie przepadacie za hotelową atmosferą, a za to cenicie sobie bardziej anonimowość i dużą przestrzeń, to propozycja Loft Aparts może Wam się bardzo spodobać.

Czerwone ponczo / Czarna spódnica / Granatowa marynarka / Czerwone body / Spódnica z trenem – Gosia Strojek

Joanna

Jestem wysoką, naturalną blondynką, która od pewnego czasu cieszy się swoim największym atutem czyli wzrostem (183 cm) i długimi nogami. Zrobienie im spontanicznego zdjęcia zainspirowało mnie do założenia wyjątkowego, moim zdaniem innego konta na Instagramie, później również bloga.

Jestem zwyczajną, ale niezwykłą kobietą, na co dzień menadżerką wysokiej 😉 klasy w międzynarodowej organizacji. Wówczas „business look” jest moim królem, a od niedawna szpilki są moją największą słabością. Wcześniej nie zawsze moja pewność siebie pozwalała mi na bycie tą najwyższą w towarzystwie. Szczęśliwie, razem z powstaniem 2legs2long zrzuciłam z głowy ten ciężar.

Prywatnie jestem miłośniczką czworonogów, duszą relacji z najbliższymi. W podróżach szukam autentycznej kuchni i lokalnego wina. Chętnie wybieram się do teatru na dobrą komedię lub musical. Otwarcie przyznaję, że mam szczęśliwe życie, które bardzo lubię. Uważam, że każdy człowiek jest z natury dobry, tylko czasami zawodzą okoliczności.

Nigdy nie farbowałam włosów, nigdy nie paliłam papierosów – tylko próbowałam 😉 Twierdzę, że dobrze jest utrzymywać ciało w jak najlepszej kondycji, jednak nie skupiam się wyłącznie na estetyce i pielęgnacji. Przesada nie jest dobra w żadnej dziedzinie życia, więc aby żyć w zgodzie ze swoim organizmem, wystarczy słuchać jak sam upomina się o swoje potrzeby.

Życie jest piękne, więc na blogu dzielę się swoimi przeżyciami, przemyśleniami, podróżami, wyzwaniami i dużą dawką motywacji. Dlaczego nie pokazuję twarzy? Taki był mój pomysł na profil. Podobno ludzka wyobraźnia potrafi działać cuda. To, co nie jest całkowicie odgadnione jest najbardziej intrygujące, dlatego w większości skupiam się na zdjęciach moich nóg. Oczywiście mam też powody zawodowe. Ale próbujcie, może kiedyś przekonacie mnie żeby było inaczej 😉

4 Comments

  1. Łódź jest dobrą scenerią do zdjęć. Stare budynki z czerwonej cegły – trochę odnowione ale nadal surowe ciekawie wyglądają na Twoich zdjęciach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Gdzie nogi poniosą

Moje buty – Moja sprawa