Urodziny

Nie jest łatwo opisać weekend, którego zadaniem był relaks, jedzonko, pogaduchy i jeszcze raz odpoczynek. Jak do tego doszło?

Pewnego pięknego dnia usłyszałam pytanie – czy weekend 9-10-11.06 masz wolny? Musisz zrobić tak, żebyś miała wolny, ponieważ najprawdopodobniej wyjeżdżasz 😉 Że co? Jak to wyjeżdżam? Gdzie? Z kim? Po co? W odpowiedzi usłyszałam – to będzie niespodzianka! Lawina dodatkowych pytań nie miała sensu. Organizator nie chciał nic powiedzieć. Kolejne tygodnie upływały spokojnie i nawet zapomniałam o szykowanej dla mnie atrakcji. Kiedy wypełniłam wniosek urlopowy zdałam sobie sprawę, że nie mam pewności czy wszystko dojdzie do skutku. Okazało się, że wszystko pięknie się układa. Zaproszeni Goście potwierdzili uczestnictwo, lokalizacja również zatwierdzona. Kołobrzeg w jedynie kobiecym towarzystwie – tyle wiedziałam. Do samego końca nie miałam pojęcia z kim tam się spotkam. Razem miało być nas pięć, a dziewczyny zostały zaproszone z okazji pierwszych urodzin @2legs2long. Nie czuje się blogerką i nie specjalnie wydawało mi się, aby było co świętować, ale każda okazja jest dobra. Wyjazd niespodzianka wydawał mi się nieco szalonym pomysłem, ale skoro ukochana mi osoba poświęciła tyle czasu na przygotowania i zorganizowała dla mnie takie atrakcje, dlaczego miałabym zrobić przykrość i nie skorzystać. Nawet samo pakowanie było dziwne, ponieważ kompletnie nie wiedziałam na co mam się nastawiać. Co brać? Jakie ciuchy, buty pakować? Niby extra, ale ta niewiedza była denerwująca.

Nastał dzień wyjazdu. Walizka spakowana, taksówka zamówiona… no to w drogę. Przeglądałam w samochodzie moją polską część znajomych z IG. Wypatrywałam jakiegoś znaku, sygnału, czegokolwiek co mogłoby zdradzić konkretną osobę.

Dotarłam na miejsce. Czekałam cierpliwie na odprawę i bez przerwy przeglądałam. A tu nagle….. jest! Na Instagram stories pojawił się filmik z lotniska u ….. Hani – haartblog.pl Niewiele myśląc od razu do niej napisałam, ponieważ nie mogłam jej zlokalizować. To prawda moją przewagą było to, że wiedziałam jak wyglądają moi “znajomi” z IG, ale większość z nich nie zna mojej twarzy. To było niesamowite kiedy okazało się, że to rzeczywiście ONA jest jedną z tajemniczych uczestniczek. Razem z nią była kolejna osoba czyli Marta autorka bloga urodaiwlosy.pl Dziewczyny chyba widziały moje zdenerwowanie i podpowiedziały, że kolejne dwie dołączą do nas dopiero na miejscu w hotelu. Lot był bardzo szybki i spokojny. Na miejscu w Szczecinie czekał na nas kierowca, który zawiózł nas do celu – Diune Hotel & Resort w Kołobrzegu. Pokoje wyglądały rewelacyjnie. Cudowne przestrzenie z salonem, sypialnią oraz fantastycznym tarasem z widokiem na morze. Apartamenty czekały doskonale przygotowane z dodatkowymi niespodziankami w środku, jak się potem okazało dla każdej z nas. Spotkanie zostało zorganizowanie z okazji moich urodzin, ale to bardzo miłe uczucie kiedy osoby, które bardzo lubisz są zaskoczone niespodziankami. Szczególnie urzekła mnie urodzinowym upominkiem marka Veera. Jestem ich Ambasadorką i wyjątkowo szczerze uradowała mnie ich obecność. Mam nadzieję, że dziewczyny osobiście przekonają się do tych produktów.

Po przyjeździe szybko otworzyłyśmy wspólnie wino i wyruszyłyśmy zamoczyć nogi w morzu (chyba do dziś czuje efekt lodowatej wody w moim nosie i gardle). Wiedząc, że nie jesteśmy jeszcze w komplecie, mój wzrok był nadal bardzo wytężony. Czułam się jakbym czekała na przyjazd dawno niewidzianych przyjaciółek po latach, z tą niewielką różnicą, że One nie widziały mnie nigdy 😉 Około godziny 21:00 miałyśmy stawić się w Hotelu Marine na kolacji. Po wejściu do holu głównego, niespodziewanie zza filara wyskoczyła Basia callmeblondieee.pl oraz Ania aniamaluje.com. Teraz mogę się Wam przyznać, że na ich widok zamurowało mnie. W najśmielszych snach nie spodziewałam się, że takie Gwiazdy, mogą mieć ochotę spędzić weekend ze mną. Owszem, wiem dlaczego mój organizator postanowił je zaprosić. Nie raz i nie dwa zdarzało mi się powiedzieć coś w stylu: “Ooo Basia polubiła moje zdjęcie, ale super”, albo “Nie będę tak robić. Ania też uważa, że takie zachowanie jest głupie”. Nie dziwcie mi się, że mogło mnie zatkać. Stały przede mną dwie piękne kobiety, które dobrze znam z ekanu smartfona, a One patrzą na mnie badająco 😉 Na szczęście szybko podano pyszne wino, które pozwoliło mi poczuć się swobodniej. Niestety nie do końca sprzyjały mi inne warunki. Kolacja się zdecydowanie przeciągała, a towarzystwo osób z sąsiadujących stolików również wprowadzało mnie w zakłopotanie. Znacie to uczucie, kiedy jakiś burak obok opowiada po raz dziesiąty ten sam sprośny żart do telefonu, w skali głosu mocno przekraczającym przyzwoitość i dobre wychowanie. Byłam wściekła!

Wróciłam do mojego pokoju i przy relaksującym szumie fal z lampką kojącego wina na tarasie rozmyślałam jaki był klucz doboru moich towarzyszek. Basia – śliczna, zdecydowania kobieta z charakterem i zasadami. Uwielbiam jej styl i poczucie humoru. Blond POWER! 😉 Hania – cud kobieta. Ciepła, życzliwa, uprzejma z talentem manualnym do wszystkiego. U niej nic się nie marnuje. Z każdego pudełka wyczaruje coś pięknego! Rozmowy z nią dały mi świeże spojrzenie na sprawy minione 😉 Marta – pani perfekcyjna, chodząca piękność. Ideał makijażu, estetyki i przepięknych włosów. Pewnie miałam się nauczyć sposobów i podejścia do tej ważnej części mojego życia, którą zazwyczaj zaniedbuję lub ograniczam do niezbędnego minimum. Ania – tutaj nie trzeba nic tłumaczyć. Kiedy pierwszy raz trafiłam na jej blog, dumałam gdzie tkwi fenomen, ale sama poczułam uzależnienie od jej wpisów. Dziewczyna potrafi mówić jak jest, ale również słuchać, co w dzisiejszych czasach jest ogromną zaletą. Nie udaje! Jest dokładnie tą Anią, którą oglądam i czytam.

Nowy dzień zaczął się znacznie lepiej. Spędziłyśmy go na masażach, relaksie, ploteczkach, wycieczce rowerowej, kawuni, słodkościach i nieustających pogaduchach. Wszyscy, którzy mnie znają, doskonale wiedzą, że kocham być masowana, z resztą wspominałam o tym tu. Jednak atmosfera i cała otaczająca mnie ceremonia masażu ma dla mnie równie ogromne znaczenie. Tym razem mogłam skorzystać z trzech wyjątkowych zabiegów oferowanych w obu hotelach Diune oraz Marine. Pierwszy rozgrzewający masaż ciała z gorącą borowiną – Czarne Złoto! Drugi był zabieg na twarz – dzięki uprzejmości Ani i ostatni masaż stóp, przez który o mały włos spóźniłabym się na transport na lotnisko. Wszystkie trzy zabiegi pozwoliły mi czerpać w 100% z ich dobroczynnej energii.

Wycieczka rowerowa z przerwą na słodkości w Sand Hotel dała mi zwykła dziecięcą radość. Pięć pięknych, uśmiechniętych dziewczyn na rowerach przyciągało uwagę innych i wcale się temu nie dziwię 😉 Pogoda była idealna, warunki rowerowe świetne, a przewodnicząca peletonu Basia spisała się na medal 😉

Punktem kulminacyjnym była sobotnia kolacja, która wyrwała mnie z butów. Jedzenie było nieziemskie, nie mogłam się oprzeć ośmiornoczkom, więc przyznaję się od razu zanim mi ktoś politycznie wypomni 😉 A obsługa … VIP’owska! Całe nie do końca korzystne wrażenie z poprzedniego wieczora zostało zrekompensowane z nawiązką. Atmosfera restauracji w hotelu Diune zostanie w moim sercu na długo.

Moim zdaniem wyjazd był bardzo udany. Ok, miałam lekko zakrzywioną rzeczywistość, ponieważ każda z dziewczyn znalazła się tam z mojego powodu. Inne mogłyby czuć, że wypada aby było miło, ale nie te, więc po prostu było 😉 Jestem przekonana, że w grupie pięciu bab i w takim czasie, który niemal w całości spędzałyśmy razem, mogłyby się zagotować, ale nic takie nie miało miejsca. Weekend z blogerkami będę wspominać jeszcze przez bardzo długo. Świetnie się bawiłam. Jestem wdzięczna za doborowe towarzystwo i uczestniczkom za przyjęcie zaproszenia. Idea rzeczywiście niespotykana, ale przecież jesteśmy wyjątkowymi kobietami i kreatorkami trendów, również towarzyskich 😉 Wielkie Dzięki!!!

9 Comments

  1. Cały Wasz wyjazd śledziłam u Ani i naprawdę masz kogoś niesamowitego w okół siebie. Pomysł, organizacja i zaangażowanie- byłam pod ogromnym wrażeniem! Z okazji urodzin bloga życzę Ci wielu kolejnych sukcesów i weny do pisania świetnych tekstów. 😊

    PS Przedostatnie zdjęcie jest przeurocze 😃

  2. Nikola, przedostatnie zdjęcie to moje nogi! 😊 Moje i Asi. Jak widać nie miałam problemu z przestrzenią między siedzeniami 😉 Mogę oficjalnie ogłosić, że byłam najniższą blogerką w tym zacnym towarzystwie.

  3. Asiu, jeszcze raz BARDZO dziękuję za cudowny weekend! Strasznie się cieszę, że “tajemniczy organizator” zaprosił mnie na urodziny 2legs2long. Momentami miałam wrażenie, że my też mamy urodziny 😊 Do szybkiego zobaczenia!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pierwszy raz

Papugowy zawrót głowy