Roomservice

Środek tygodnia. Śpiesząc się w porannych przygotowaniach do pracy, zasiadamy do szybkiego śniadania. Dzień jak co dzień. Nagle mąż nieśmiało przypomina sobie, że w ten, najbliższy weekend pracuje! Taka niespodzianka. Pewnie wiecie jak to jest?

Planowałaś już coś wspólnego, ale, niestety zapomniał uprzedzić Cię wcześniej, że ma inne plany. Na szczęście, szybko wpada na genialne rozwiązanie „Może pojedziesz tam ze mną?”. W pierwszej chwili myślę sobie – po co? co ja tam będę sama robić? Ale co tam, ostatecznie się zgodziłam. Mało czasu spędzamy razem w tygodniu, to chociaż sobie w samochodzie pogadamy. Poza tym hotel zapowiada się całkiem nieźle. Ma SPA więc jakieś zajęcie na pewno sobie znajdę 😉

Dojeżdżamy dość późno na miejsce.

Check-in w recepcji, dostajemy klucze do pokoju. Rzeczywiście jest bardzo przyzwoicie. Droga nie była długa, ale przydałoby się coś przekąsić. Mąż proponuje „to ja pójdę do restauracji i coś nam przyniosę do pokoju”. Cudownie! Wezmę w tym czasie prysznic i zjemy sobie na spokojnie w pokoju. Tak też się stało. On wyszedł. Ja szybciutko pod prysznic. Cudownieee, woda z deszczownicy spłukuje zmęczenie fizyczne oraz psychiczne minionego tygodnia. Jest piątek wieczór, trzeba zapomnieć o tym co już za nami. Wrzucić na luz.
Nagle …. słyszę pukanie do drzwi! Noooo NIE zapomniał zabrać klucza %..$@,.%^’’$””!!!!
CHWILA!!!! – krzyczę donośnym głosem. Pukanie jest nadal MOMENT!! IDĘ!! TERAZ TO CI SIĘ SPIESZY!! Wyskakuje mokra spod prysznica. Z włosów leci woda. Aaaaa dobra – myślę sobie, owinę się ręcznikiem, bo jak będzie ktoś korytarzem przechodził. Idę, uchylam drzwi i obracam się, aby jak najszybciej wrócić do przyjemniejszego zajęcia.

Nagle słyszę za plecami miękkie, zabarwione uśmiechem „DORY WIECZÓR”

O kur… ja pier…. matko kochana! Dobrze, że mi ręcznik nie spadł z wrażenia! To był KELNER z kolacją zamówioną przez mojego męża.
Ludzieeeeee! Jaki wstyd!!
Nie dość, że nawrzeszczałam na niego przez zamknięte drzwi, to jeszcze otworzyłam mu mokra, naga, no dobra, lekko owinięta ręcznikiem. Co on sobie o mnie pomyślał?
Mało to się słyszy o takich ochoczych Paniach, co to mają właśnie takie chwyty na małe co nieco.
Nienawidzę takich sytuacji! Kelner postawił jedzenie na stole i zapytał grzecznie „Czy mogę jeszcze coś dla Pani zrobić” . Przecież JA już dawno byłam kupką popiołu spaloną ze wstydu. Zdecydowanie, ale dość cichutko wypowiedziałam „Nie, nie dziękuję bardzo”, a On grzecznie wyszedł. Zgadnijcie, kto pojawił się kilkanaście minut później, oczywiście bez klucza… Kolacja z mężem była pyszna, a dalsza część wieczoru już na szczęście bez niespodzianek.
Pana kelnera spotkałam rano podczas śniadań. Można się było tego spodziewać. Kiedy podeszłam do niego, aby podać numer pokoju, mrugnął do mnie zalotnie i powiedział „Numerek Pani pokoju doskonale pamiętam”.

Zastanawiam się, jak mogłaby wyglądać ta historia gdybym była tam sama!? ;-P

Joanna

Jestem wysoką, naturalną blondynką, która od pewnego czasu cieszy się swoim największym atutem czyli wzrostem (183 cm) i długimi nogami. Zrobienie im spontanicznego zdjęcia zainspirowało mnie do założenia wyjątkowego, moim zdaniem innego konta na Instagramie, później również bloga.

Jestem zwyczajną, ale niezwykłą kobietą, na co dzień menadżerką wysokiej 😉 klasy w międzynarodowej organizacji. Wówczas „business look” jest moim królem, a od niedawna szpilki są moją największą słabością. Wcześniej nie zawsze moja pewność siebie pozwalała mi na bycie tą najwyższą w towarzystwie. Szczęśliwie, razem z powstaniem 2legs2long zrzuciłam z głowy ten ciężar.

Prywatnie jestem miłośniczką czworonogów, duszą relacji z najbliższymi. W podróżach szukam autentycznej kuchni i lokalnego wina. Chętnie wybieram się do teatru na dobrą komedię lub musical. Otwarcie przyznaję, że mam szczęśliwe życie, które bardzo lubię. Uważam, że każdy człowiek jest z natury dobry, tylko czasami zawodzą okoliczności.

Nigdy nie farbowałam włosów, nigdy nie paliłam papierosów – tylko próbowałam 😉 Twierdzę, że dobrze jest utrzymywać ciało w jak najlepszej kondycji, jednak nie skupiam się wyłącznie na estetyce i pielęgnacji. Przesada nie jest dobra w żadnej dziedzinie życia, więc aby żyć w zgodzie ze swoim organizmem, wystarczy słuchać jak sam upomina się o swoje potrzeby.

Życie jest piękne, więc na blogu dzielę się swoimi przeżyciami, przemyśleniami, podróżami, wyzwaniami i dużą dawką motywacji. Dlaczego nie pokazuję twarzy? Taki był mój pomysł na profil. Podobno ludzka wyobraźnia potrafi działać cuda. To, co nie jest całkowicie odgadnione jest najbardziej intrygujące, dlatego w większości skupiam się na zdjęciach moich nóg. Oczywiście mam też powody zawodowe. Ale próbujcie, może kiedyś przekonacie mnie żeby było inaczej 😉

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nerwy – dziś przegrałam

Kiedyś byłam kotem