Ręce precz od moich spodni

To chyba najlepiej dopasowany do tekstu początek i wyjątkowo idealnie pasujący tekst do czasu. Na pewno część z Was usłyszała w minione święta od babci, cioci, mamy, kuzynki, nauczycielki z liceum najcudowniejsze pytania podkreślone najgłupszym z możliwych uśmiechów: “A Ty? Kiedy planujesz dziecko? No zobacz jak Ci ten bobas pasuje, na co Ty jeszcze czekasz, przecież jesteście już tyle lat po ślubie? Ślicznie wyglądasz, promieniejesz i buzia Ci się zaokrągliła – chyba chcesz nam oczymś powiedzieć?”

WTF?

Czy tylko ja jestem dziwna i wydaje mi się, że to co w moich majtkach jest moją sprawą?

Po pierwsze, posiadanie dzieci to indywidualne decyzje i historie każdego człowieka.

Drugie, każda kobieta ma swoją lub zna taką historię innej kobiety i powinna zdawać sobie sprawę, że wścibskie pytania mogą być bolesne.

Trzecie żyjemy w XXI wieku – kobiety wychodzą na ulice, manifestując walczą o prawo do decydowania o sobie, również po to by nie zatruwać sobie wzajemnie życia idiotycznymi pytaniami.

Żaden mężczyzna, nigdy nie zapytał mnie o moje plany związane z dzieckiem.

To chyba nie tylko kwestia różnicy między pokoleniami, środowiskami czy miejscem zamieszkania. Co więc robi dziewczynom papkę z mózgu? Wczoraj wroga prokreacji, dziś “każda prawdziwa kobieta musi poznać ten ból i smakmacierzyństwa” i “życie bez dzieci nie ma najmniejszegosensu.” Niedawno miss fit, a nagle “…co Ty możesz wiedzieć, nigdy nie rodziłaś, nie da się wrócić do figury sprzed ciąży”. O ironio!

Z drugiej strony widzę narzekanie na trud macierzyństwa. To ja mam fajnie bo mogę się wyspać, wyjść na randkę z mężem, coś zaplanować, mieć czas dla siebie, wyjechać na wakacje, bo “jak już się dziecko pojawia to jest koniec wolności”. Więc o co chodzi – błogosławieństwo czy kara? Czy to jest obowiązek? Jakaś patriotyczna misja? A może jedynie presja otoczenia? A może modny stan? Dlaczego bez dzieci jestem egoistką i karierowiczką?

Tak, nie mam dziecka i nie znam tego wyjątkowego uczucia. Nikt nie zna też mojej historii i nie ma prawa naruszać moich dóbr osobistych. Uczę się nie udzielać wymijających odpowiedzi. To trudne, ale jeżeli macie podobnie, zastanówcie się czy warto grać w grę głupich uśmieszków.

To tylko i wyłącznie Twoja sprawa. Nie chcesz wścibskich pytań, powiedz to wprost.

Zanim zadasz intymne pytanie, pomyśl, czy chciałabyś, aby ktoś zaglądał w Twoje majtki.

Przeżyjesz bez tej wiedzy, a jak “ONA” będzie chciała coś powiedzieć, zrobi to kiedy Ci zaufa.

Dziewczyny pomóżmy sobie same. Nie wpychajcie innych w poczucie winy, a przede wszystkim NIE pozwólcie wcisnąć go sobie!

P.S. Dziękuję za troskę, u mnie dobrze 😉

 

 

Miesięczny przegląd SPA

WYWIAD z 2Legs2Long ;-)