Psychiatra też człowiek

…tylko inny

Pierwszy raz musiałam wybrać się do lekarza – psychiatry. Tak, niezbędne było mi zaświadczenie, że jestem zdrowa. Wizyta umówiona.

Udało się nawet dość szybko, ale włączyło się stereotypowe myślenie. A jak coś znajdzie? Jak zacznie zadawać jakieś dziwne pytania? Czułam się lekko zmieszana. Biegały mi po głowie różne myśli, ponieważ zależało mi na pozytywnym zaświadczeniu.

Taktyka opracowana. Nie będę się odzywać niepytana i odpowiedzi ograniczę do koniecznego minimum.

Nastał sądny dzień! Dzisiaj dowiem się czy moja głowa ma zawirowania, czy da się z tym żyć! Przychodnia do której trafiłam wyglądała bardzo w porządku. Jakiś domek jednorodzinny przysposobiony do działalności. Wydaje mi się, że Panie w recepcji starały się być nadzwyczaj dyskretne i wyciszone. Całe to miejsce wydawało się być jakoś dziwnie wyciszone 😉 Poczekalnia przyjemna w zielonych kolorach nadziei, w której znajdowało się dość dużo ludzi, zerkający podejrzliwie na siebie. Na szczęście nie czekałam długo. Mój umysł nie zdążył wdrapać się na poziom dogłębnej analizy wynikającej z obserwacji. Pani Doktor odebrała mnie osobiście i zaprowadziła do swojego gabinetu.

Po grzecznościowej wymianie zdań, niestety wyrwałam się.

Chciałam przejść do sedna sprawy, czyli wyjaśnić dlaczego się tutaj znalazłam. Delikatnie, ale zdecydowanie zostałam zatrzymana słowami … „zaraz Panią o to zapytam, ale wywiad podstawowy muszę przeprowadzić i zanotować wszystko w dokumentach.” Jasne, w papierach musi się wszystko zgadzać, a ja będę już „notowana” . Do tego wyszłam na nadgorliwą.

Początek meczu i już jest 1-0 dla Pani psycho.

Wystartowałyśmy z serią pytań: wiek, rodzice, rodzeństwo, szkoła, praca, mąż, żona, dzieci, choroby, zawód, hobby itp. itd. Aż tu nagle pytanie, które rozszerzyło moje źrenice: „Czy pamięta Pani swój poród????” haaaaaaa i co teraz? Jaka odpowiedź jest poprawna? 😉 Nie powinnam odpowiadać pytaniem na pytanie, ale to była jedyna możliwość, która przychodziła mi wówczas do głowy „Czy są osoby, które pamiętają swój poród?”- zapytałam.

Joanna, pomyślałam jednocześnie, opanuj się, przyszłaś po zaświadczenie…. i dodałam „… bo ja na szczęście tylko z opowiadań mamy.” Mieliłyśmy moje dzieciństwo oraz różne pytania dotyczące związków partnerskich, ale również reakcji w życiu zawodowym oraz mój stosunek do różnych spraw.

Po ponad godzinnej sesji sięgnęła po zaświadczenie i zaczęła je wypisywać.

Świetnie zbliżamy się do końca, tylko co Ona wyskrobie na tej kartce. Nie chciałam być niegrzeczna i czekałam spokojnie na ewentualne dodatkowe pytania wspomagające 😉 Nie miałam już wpływu na ciąg liter pojawiający się na zaświadczeniu. Teraz tylko moja ciekawość, musiała walczyć z dobrym wychowaniem. Pani Doktor podziękowała za spotkanie i zeszła ze mną do recepcji głównej w której wykonała kopię dokumentu. Oryginał miałam już w ręku. Zabrałam płaszcz i po drugiej stronie drzwi odczytałam:

Pacjentka bez zaburzeń psychicznych oraz bez myśli samobójczych i destrukcyjnych. Spontaniczna i emocjonalna. Nie mam zastrzeżeń.

Uffff!

 

 

Joanna

Jestem wysoką, naturalną blondynką, która od pewnego czasu cieszy się swoim największym atutem czyli wzrostem (183 cm) i długimi nogami. Zrobienie im spontanicznego zdjęcia zainspirowało mnie do założenia wyjątkowego, moim zdaniem innego konta na Instagramie, później również bloga.

Jestem zwyczajną, ale niezwykłą kobietą, na co dzień menadżerką wysokiej 😉 klasy w międzynarodowej organizacji. Wówczas „business look” jest moim królem, a od niedawna szpilki są moją największą słabością. Wcześniej nie zawsze moja pewność siebie pozwalała mi na bycie tą najwyższą w towarzystwie. Szczęśliwie, razem z powstaniem 2legs2long zrzuciłam z głowy ten ciężar.

Prywatnie jestem miłośniczką czworonogów, duszą relacji z najbliższymi. W podróżach szukam autentycznej kuchni i lokalnego wina. Chętnie wybieram się do teatru na dobrą komedię lub musical. Otwarcie przyznaję, że mam szczęśliwe życie, które bardzo lubię. Uważam, że każdy człowiek jest z natury dobry, tylko czasami zawodzą okoliczności.

Nigdy nie farbowałam włosów, nigdy nie paliłam papierosów – tylko próbowałam 😉 Twierdzę, że dobrze jest utrzymywać ciało w jak najlepszej kondycji, jednak nie skupiam się wyłącznie na estetyce i pielęgnacji. Przesada nie jest dobra w żadnej dziedzinie życia, więc aby żyć w zgodzie ze swoim organizmem, wystarczy słuchać jak sam upomina się o swoje potrzeby.

Życie jest piękne, więc na blogu dzielę się swoimi przeżyciami, przemyśleniami, podróżami, wyzwaniami i dużą dawką motywacji. Dlaczego nie pokazuję twarzy? Taki był mój pomysł na profil. Podobno ludzka wyobraźnia potrafi działać cuda. To, co nie jest całkowicie odgadnione jest najbardziej intrygujące, dlatego w większości skupiam się na zdjęciach moich nóg. Oczywiście mam też powody zawodowe. Ale próbujcie, może kiedyś przekonacie mnie żeby było inaczej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ustka – battery charger

Już się nie boję mówić głośno!