Powrót do pracy

W kilkudniowej przerwie między wakacjami 😉 wróciłam do pracy. Do białego kołnierzyka, szpilek, spodni i do oczywistych w tym zestawieniu podkolanówek. Wtedy przypomniałam sobie, że chciałam podzielić się z Wami moimi wrażeniami z noszenia podkolanówek uciskowych, w tym przypadku 130 DEN.

Dobra, dobra, każda z nas ma w szafie podkolanówki. Wiem, są nieseksowne, wręcz mówimy o nich “antygwałtki” i wcale się temu nie dziwię 😉 Nie mam pojęcia dlaczego nie można ozdobić górnej gumy jakąś ładną koroneczką …

Produkty Veera nie odbiegają w tym sensie od zwykłych podkolanówek. Mają jednak inny ważny atut zdrowotny. Ucisk, który przeciwdziała powstawaniu żylaków, a także wpływający na wygodę i estetykę, czyli konstrukcję. Po założeniu czuje się wyjątkowe opięcie i nie ma żadnych szans na ich zsunięcie lub nieestetyczne zmarszczenie. Przy 130 DEN zakładanie będzie naprawdę trudne, ale nadal znacznie prostsze niż rajstop, o czym już wspominałam 😉


Ciągle mam w pamięci spotkanie, na którym byłam ze znajomą.

Etap znajomości w tym przypadku jest bardzo ważny. Koleżance zwróciłabym uwagę, że jej podkolanówki zmarszczyły się na kostce jak harmonijka. Nie mogłam się skupić w żaden sposób. Czułam się zażenowana, ale niestety i tak na to pozwoliłam i na pewno będę się za to smażyć w piekle. Dziewczyna w moim wieku, z podkolanówkami “babcia style”. Czy Ona tego nie czuła? Bez nich wyglądałaby znacznie lepiej, ale rozumiem, było chłodno. A po drugie jak zwrócić jej uwagę?

“Wiesz co, podkolanówka Ci się zsunęła” to prawie tak jak “hej, masz śpiocha w oku” 😉

 

W tych podkolanówkach nie musicie się tego obawiać, nie zsuną się, kropka! Ciasno trzymają się na nogach. Jednocześnie nie czuję, żeby guma uciskała mnie pod kolanem jakby opaska, która blokuje mi dopływ krwi. Wręcz odwrotnie pracują, aby krew w nogach krążyła jak należy.

Zakładam, że utrzymujesz ciało w dobrej kondycji fizycznej.

Robisz 10 tysięcy kroków codziennie, unikasz długiego stania lub siedzenia oraz zakładania nogi na nogę, odpoczywasz i śpisz z lekko uniesionymi nogami, a gdy siedzisz opierasz nogi na podnóżku, aby ułatwić krążenie krwi. Nie dźwigasz ciężkich rzeczy, nosisz tylko wygodne obuwie (obcasy powyżej pięciu centymetrów blokują mięśnie łydek, więc nosisz tylko dwu-cztero centymetrowe), dbasz o dietę bogatą w błonnik i witaminy, eliminując nadmierną ilość soli. Nie masz się czym przejmować. Na 99% nie będziesz mieć problemu z żylakami i bólem nóg 😉 Ja, choć bardzo się staram, nie jestem aż tak pilna.

W mojej rodzinie na szczęście nie występują genetyczne uwarunkowania do powstawania żylaków, a wiem, że z genami ciężko wygrać. Mimo tego zdaję sobie sprawę, że dzięki mojej pracy zawodowej mogę je po prostu otrzymać od życia w prezencie. Dodatkowo, nie da się ukryć, jestem kobietą i to wysoką, więc znajduję się w grupie podwyższonego ryzyka. Dlatego staram się to ryzyko minimalizować i uważam, że warto.

A teraz lecę pakować walizki, bo pojutrze …. BARI!!!

 

 

9 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Yoga – moja nowa miłość

Apulia – Day 1 – Ostuni