Pompeje

Rzymskie miasto grzechu

Pompeje, któż o nich nie słyszał, chociażby na lekcji historii. Spodziewam się, że większości z Was, tak jak i mnie, mało interesowało starożytne miasto we Włoszech, które zalała lawa wulkaniczna. Ponieważ w szkole podstawowej, nikt nie opowiadał dzieciom jaka była historia wydarzeń w Pompejach. A była naprawdę bardzo interesująca, bogata i budząca wypieki na twarzy każdej Pani od historii.

Pompejczycy, a zwłaszcza Ci z górnej części miasta, wiedli podobno fantastyczne życie (oczywiście biorąc pod uwagę lata, w których żyli). Jeszcze przed Chrystusem, miasto było podobno jednym z najlepiej rozwiniętych miast portowych. Tętniące życiem i handlem, rozrastało się aż do 62 roku naszej ery, kiedy to zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi. Mieszkańcy nie byli świadomi, że mieszkają u stóp wulkanu.

Liczne zniszczenia odbudowali, wierząc, że wszystko wróci do normy. Trzęsienie było zaledwie sygnałem ostrzegawczym. W 79 r.n.e. nagle w środku dnia, góra, której zbocze zasiedlili – Wezuwiusz – zaczął pluć kilkumetrowym słupem ognia i rozżarzonymi kamieniami. Gęsta czarna chmura przysłoniła słońce na kilka dni. Ludzie, którym udało się znaleźć schronienie przed ogniem i lawą, zostali przysypani prawie 30 metrową warstwą popiołu i żużlu. Nie żyli już, wcześniej uduszeni trującymi gazami.


W czasie naszych wakacji spodziewaliśmy się bardzo wysokiej temperatury i tłumu turystów. Dlatego też zaplanowaliśmy zaledwie swobodny spacer po ruinach, bez konkretnego planu “zaliczenia” wszystkich wartych zobaczenia miejsc. Z resztą zawsze trzeba mieć po co tu wrócić 😉

Nieświadomi i porwani falą zwiedzających, pominęliśmy jeden z najciekawszych budynków w pompejskich ruinach – budynek domu publicznego. Żałuję, bo akurat niedawno został oddany do zwiedzania. Czytałam o nim i bardzo chciałam zobaczyć – Lupanar. Miejsce oznaczone napisem: “Hic habitat felicitas” czyli “Tu mieszka szczęście”. W przybytku zachowało się podobno około 120 napisów, wykonanych przez pensjonariuszki i ich klientów (cenniki usług, wyznania, pozycje oraz wyrazy uznania).

Płatna miłość była wówczas bardzo tania.

Za seks płacono 2 Asy, przy czym często w cenie był też seks oralny. Dla porównania, dniówka robotnika wynosiła 16 Asów. Dlatego nawet niewolnik, za niewielką część swojej dniówki mógł sobie pozwolić na chwilę zapomnienia. Amatorów płatnego seksu nie brakowało, konkurencja była wysoka, a ceny przystępne. Cudzołóstwo było karane, prostytucja była legalna. Dzięki temu uczciwe panny oraz żony pozostawały poza zagrożeniem ze strony żądnych mężczyzn.

W liczącym 20 tys. mieszkańców mieście, naliczono podobno 17 dużych domów uciech oraz 117 miejsc z jeszcze tańszą, płatną miłością – tawern, zajazdów, barów i winnic.


Stragany z pamiątkami pełne są gadżetów erotycznych. Breloczki, wisiorki, figurki, popielniczki, ozdobione dorodnymi fallusami lub scenami erotycznymi w różnych konfiguracjach. Spodziewam się, że próżno szukać w Pompejach wycieczek ze szkoły podstawowej lub zagubionych pielgrzymów z Lichenia 😉 Chyba, że przewodnicy wiedzą jakich miejsc i historii unikać.

Nikogo nie dziwi, że po wybuchu wulkanu głoszono teorię gniewu bożego i kary za rozpustę, która zadomowiła się w tym mieście.

Moje rady:

  • Odpuść sobie to miejsce w najwyższym sezonie (lipiec, sierpień). Temperatura i ilość turystów są porażające i nie pozwalają się skupić się na najważniejszym. Mocno poza sezonem ryzyko jest takie, że większość atrakcji zazwyczaj jest zamknięta lub w trakcie renowacji. Warto wybierać umiarkowanie ciepłe miesiące.
  • Musisz naprawdę lubić zwiedzanie miejsc historycznych. Wiecie o co mi chodzi. Jedni leżakują, inni wspinają się na szczyty, kolejni zwiedzają kościoły i muzea. Pomyśl o kilku dniach w Pompejach, Herkulanum, Oplontis, Boscoreale oraz na Wezuwiuszu, jednocześnie zapewnisz sobie tańsze zwiedzanie z biletami ważnymi kilka dni. Zobaczysz ruiny, ruiny, wykopaliska, jeszcze trochę ruin i ludzkie skamieniałości. Osobiście czułam dyskomfort fotografując powykręcane ciała ludzkie. Ułożona za szybą wystawa ludzkich mumii wydawała mi się dziwna. Jak się dowiedziałam po fakcie, prezentowane figury nie są ciałami ludzkimi, zakonserwowanymi przez lawę wulkaniczną. Ciała ofiar uległy naturalnemu rozkładowi, pozostawiając pustą przestrzeń w warstwie popiołu i ziemi. Archeolodzy wpuścili tam płynny gips i wykonali odlewy.


  • Zwiedzanie ruin na własną rękę jest nieco nudne i ryzykowne. Zainwestuj w dobrego przewodnika, który opowie jak to naprawdę wyglądało. Ja byłam pod ogromnym wrażeniem myśli architektonicznej starożytnych mieszkańców miasta. Guide z poczuciem humoru, który zdradzi pikantne historie miasta, może być dodatkową atrakcją.
  • Na terenie jest jeden sklep / knajpa. Trudno jest się do niego dostać. Ceny są wysokie, a asortyment mało wyszukany. W sytuacji awaryjnej jest jakieś rozwiązanie, ale lepiej zaopatrzyć się we własny prowiant i plastry!

Pompeje to wyjątkowe miejsce. Wrócę i zastosuję się do własnych wskazówek 😉

Gdyby nie historia, miasto byłoby już zrównane z powierzchnią ziemi i zapomniane. Tym czasem jest szansa doświadczyć go na własnej skórze. To dziwne uczucie, które mi towarzyszyło, gdy stałam na środku ulicy, otoczona ruinami. Patrzyłam na wulkan i miałam świadomość jego wielkiej drzemiącej mocy. Myślałam sobie wówczas, że może on ponownie sprawić światu podobną niespodziankę.

Którym odlewem z gipsu będziesz? Mam ciarki!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zakochaj się w Capri

Jak być lepszym człowiekiem?