Laser Round II

Muszę się z Wami na gorąco podzielić, że już dziś uczyniłam, co zapowiedziałam wczoraj. Udało mi się zrealizować drugą serię laserowego rozjaśniania mojego tatuażu. Nie dlatego, że nie lubię tatuaży, bo jest przeciwnie. Po prostu do tego nie zapałałam miłością i szczerze powiedziawszy, sama się dziwię, że ten związek przetrwał aż tak długo 😉 Pierwszą sesję przeżyłam w czerwcu i klęłam na czym świat stoi, a przede wszystkim na tego kto mi uczynił to, “dzieło” na nodze. Mój stary tatuaż ma ok 12 cm i tak jak wspomniałam zrobiony był bandycką, domową metodą. Był rozlany, nieczytelny i bardzo ciemny.

Ponieważ tatuaż nie jest duży, na moje szczęście zabieg trwał krótko, być może ok 2 minut. Dzięki temu, że tatuaż był już wcześniej rozjaśniony, dzisiejszy zabieg był nieco mniej bolesny niż poprzednim razem. Zapewne wynikiem tego, że mniejsza ilość tuszu, dosłownie wybuchała pod moją skórą. Chciałabym jednak zaznaczyć, że w dalszym ciągu ból wywołany działaniem lasera to jest maaaasakra! Nie wiem czy słowami uda mi się to opisać. Porównałabym to do strzałów z gumki recepturki wykonanych kilkukrotnie w to samo miejsce. Uczucie dogłębnego przeszycia, jakby prądem jest bardzo nieprzyjemne. Po wszystkim okłady i opatrunek to jedyny moment ulgi.

Po kilkunastu minutach zaczyna się prawdziwa „zabawa” i od nowa odczuwam jeszcze większy dyskomfort. Nie wiem jak fizycznie wytłumaczyć te reakcje, ale co jakiś czas pojawia się ten sam bolesny “prąd”, który powoduje, że podskakuję na fotelu. Po zabiegu, miejsce jest gorące, czerwone, pulsujące i spuchnięte. Przez pierwszą dobę nie można ściągać opatrunku. Cierpię, ale jestem świadoma, że to tylko chwilowe cierpnie, które może naprawić mój błąd młodości. Nie wiem, nie potrafią też ocenić tego lekarze, jak wiele zabiegów potrzebowałabym odbyć, aby kompletnie usunąć tatuaż i jakie ślady po nim mogą pozostać. To bardzo indywidualna kwestia, ale moja Pani doktor twierdzi, że moje rany goją się bardzo dobrze i szybko.

Jedno wiem na pewno, nie muszę męczyć się z tym, co mi się nie podobna lub traktuję jako powód do wstydu. Mam nadzieję, że mój plan na usuwanie mam już za sobą, ale to po wygojeniu dzisiejszej sesji, czyli za jakieś 2 – 3 miesiące oceni mój tatuator.

Już nie mogę się doczekać 😉

Joanna

Jestem wysoką, naturalną blondynką, która od pewnego czasu cieszy się swoim największym atutem czyli wzrostem (183 cm) i długimi nogami. Zrobienie im spontanicznego zdjęcia zainspirowało mnie do założenia wyjątkowego, moim zdaniem innego konta na Instagramie, później również bloga.

Jestem zwyczajną, ale niezwykłą kobietą, na co dzień menadżerką wysokiej 😉 klasy w międzynarodowej organizacji. Wówczas „business look” jest moim królem, a od niedawna szpilki są moją największą słabością. Wcześniej nie zawsze moja pewność siebie pozwalała mi na bycie tą najwyższą w towarzystwie. Szczęśliwie, razem z powstaniem 2legs2long zrzuciłam z głowy ten ciężar.

Prywatnie jestem miłośniczką czworonogów, duszą relacji z najbliższymi. W podróżach szukam autentycznej kuchni i lokalnego wina. Chętnie wybieram się do teatru na dobrą komedię lub musical. Otwarcie przyznaję, że mam szczęśliwe życie, które bardzo lubię. Uważam, że każdy człowiek jest z natury dobry, tylko czasami zawodzą okoliczności.

Nigdy nie farbowałam włosów, nigdy nie paliłam papierosów – tylko próbowałam 😉 Twierdzę, że dobrze jest utrzymywać ciało w jak najlepszej kondycji, jednak nie skupiam się wyłącznie na estetyce i pielęgnacji. Przesada nie jest dobra w żadnej dziedzinie życia, więc aby żyć w zgodzie ze swoim organizmem, wystarczy słuchać jak sam upomina się o swoje potrzeby.

Życie jest piękne, więc na blogu dzielę się swoimi przeżyciami, przemyśleniami, podróżami, wyzwaniami i dużą dawką motywacji. Dlaczego nie pokazuję twarzy? Taki był mój pomysł na profil. Podobno ludzka wyobraźnia potrafi działać cuda. To, co nie jest całkowicie odgadnione jest najbardziej intrygujące, dlatego w większości skupiam się na zdjęciach moich nóg. Oczywiście mam też powody zawodowe. Ale próbujcie, może kiedyś przekonacie mnie żeby było inaczej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Niedoskonałości do poprawki

Moja torebka