Już się nie boję mówić głośno!

Jakie to dziwne i złożone uczucie… SZCZĘŚCIE!

Takie proste, a równocześnie takie skomplikowane. Każdy czyta je na swój sposób, ale oczywiste jest to, że każdy chciałby je mieć.

Czy szczęściem jest fart, fortuna, uśmiech losu – tego nie wiem, może coś w tym jest.

Czy istnieje ktoś urodzony „pod szczęśliwą gwiazdą”?

Ukochany przez nasz wszystkich stan świadomości i ducha. Uczucie do którego dążymy każdego dnia – chcemy osiągnąć poczucie szczęścia.

Słuchałam ostatnio sondy radiowej, w której zapytano Polaków czy są szczęśliwymi ludźmi. Przechodnie w swoich odpowiedziach bagatelizowali znaczenie szczęścia, sprowadzali je do wygranej na loterii lub wyższych zarobków. Wyjątek stanowiły osoby, które bez wahania potwierdziłyby swoje szczęście, nie wspominając o zdolności sprecyzowania co to dla nich znaczy.

Pomyślałam, co ja bym odpowiedziała będąc wyrwana do odpowiedzi.

Teraz wiem to doskonale – TAK, jestem szczęśliwą kobietą! Mówiąc to moja klatka piersiowa zdecydowanie się prostuje, a uśmiech pojawia się na twarzy. Jestem dumna z tego na jakim poziomie jest aktualnie moje życie oraz mój stan umysłu. Nie wyklucza to faktu, że pracuje nad swoim charakterem i podejściem do świata codziennie. Uczę się doceniać drobne radości z monotonnej gonitwy, które pomagają mi osiągnąć wyznaczone cele.

Mówię TERAZ, ponieważ nie zawsze miałam takie podejście. Myślę, że to bardzo “polskie”, ale miałam poczucie, że jak przyznam się do tego, że jestem szczęśliwa, będzie to źle odebrane przez innych. Nadal dość często odnoszę wrażenie, że nie powinnam mówić o tym głośno. Nie ma co kusić losu, jak jest za dobrze, to zaraz musi się coś stać, albo na pewno obnosząc się ze swoim szczęściem sprawiam przykrość komuś, kto tyle szczęścia nie ma. Sama w to niestety wierzyłam, a co gorsze również głosiłam. Nie wiem do końca, co podziałało tak znacząco na moją zmianę.

Jasna sprawa, że w dalszym ciągu spotykam osoby, które pogrążone w kompleksach, wypełniają swoje życie zawiścią i jadem. Staram się ograniczać takie kontakty. Zrozumiałam, że nie warto udawać, zakładać maski ukrywającej radość tylko po to, aby innym było lżej.

Każdy jest kowalem swojego losu i każdy ma inne priorytety.

Moje pozytywne podejście może mieć dla kogoś zupełnie inne znaczenie. Skoro uwielbiam podróżować, to z ogromną przyjemnością angażuję się w pracę, którą lubię, a do tego zapewnia mi odpowiednie środki, abym mogła realizować marzenia.

Dla Ciebie najważniejsze może być odwalenie 8 godzin i święty spokój, kosztem wynagrodzenia, za które po prostu przeżyjesz do końca miesiąca. Najważniejsze, abyśmy wzajemnie szanowali swoje wybory. Nic mi do tego. Lubisz to, więc się tego trzymaj.

Poczucie osiągnięcia szczęścia to nasza świadomość, którą wspomagają doświadczenia oceniane przez nas samych jako pozytywne. Nasza wewnętrzna radość będzie nakręcać innych, a nawet przyciągać kolejne pozytywne działania!

Szczęśliwe myśli -> dobre czyny -> zadowoleni ludzie!

Jestem SZCZĘŚLIWA gdy… :

1.… Moja twarz jest czerwona po dobrym treningu 😉
2.… Budzę się rano i mam czas na chwilę przytulenia do ukochanej osoby.
3.… Mam wolny dzień i nie muszę wstawać o konkretnej godzinie… nic nie muszę!
4.… Pojawiają się pierwsze prawdziwie słoneczne dni po mroźnej zimie.
5.… Tulipany pojawiają się w moim wazonie, zwiastujące nadchodzące lato.
6.… Ktoś zaskakuje mnie swoją odpowiedzią w momencie, gdy spodziewałam się innej reakcji.
7.… Odbieram telefon od osoby, której bardzo długo nie słyszałam.
8.… Szykuje ciuchy do prania i w spodniach znajduję zapomniane 50 PLN.
9.… Przygotuję kolejny wpis na bloga.
10… Mogę zjeść truskawki prosto z krzaczka u moich rodziców w ogródku.
11… Wracam do domu, a w nim jest „ktoś” kto na mnie czeka!
12… Ten „ktoś” przygotowuje dla mnie fajne jedzonko☺

Mogłabym tak wymieniać bez końca 😉

A Wy? Dostrzegacie swoje szczęście?

 

 

Joanna

Jestem wysoką, naturalną blondynką, która od pewnego czasu cieszy się swoim największym atutem czyli wzrostem (183 cm) i długimi nogami. Zrobienie im spontanicznego zdjęcia zainspirowało mnie do założenia wyjątkowego, moim zdaniem innego konta na Instagramie, później również bloga.

Jestem zwyczajną, ale niezwykłą kobietą, na co dzień menadżerką wysokiej 😉 klasy w międzynarodowej organizacji. Wówczas „business look” jest moim królem, a od niedawna szpilki są moją największą słabością. Wcześniej nie zawsze moja pewność siebie pozwalała mi na bycie tą najwyższą w towarzystwie. Szczęśliwie, razem z powstaniem 2legs2long zrzuciłam z głowy ten ciężar.

Prywatnie jestem miłośniczką czworonogów, duszą relacji z najbliższymi. W podróżach szukam autentycznej kuchni i lokalnego wina. Chętnie wybieram się do teatru na dobrą komedię lub musical. Otwarcie przyznaję, że mam szczęśliwe życie, które bardzo lubię. Uważam, że każdy człowiek jest z natury dobry, tylko czasami zawodzą okoliczności.

Nigdy nie farbowałam włosów, nigdy nie paliłam papierosów – tylko próbowałam 😉 Twierdzę, że dobrze jest utrzymywać ciało w jak najlepszej kondycji, jednak nie skupiam się wyłącznie na estetyce i pielęgnacji. Przesada nie jest dobra w żadnej dziedzinie życia, więc aby żyć w zgodzie ze swoim organizmem, wystarczy słuchać jak sam upomina się o swoje potrzeby.

Życie jest piękne, więc na blogu dzielę się swoimi przeżyciami, przemyśleniami, podróżami, wyzwaniami i dużą dawką motywacji. Dlaczego nie pokazuję twarzy? Taki był mój pomysł na profil. Podobno ludzka wyobraźnia potrafi działać cuda. To, co nie jest całkowicie odgadnione jest najbardziej intrygujące, dlatego w większości skupiam się na zdjęciach moich nóg. Oczywiście mam też powody zawodowe. Ale próbujcie, może kiedyś przekonacie mnie żeby było inaczej 😉

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Psychiatra też człowiek

Jedni kochają, inni nienawidzą