Ile związków jeszcze przede mną?

Któż z nas nie lubi flirtować? Przyznać można, że czasami nie za bardzo potrafimy, albo nie czujemy się w tym wystarczająco swobodnie, ale na pewno bardzo rzadko ktoś stwierdzi, że nie lubi. Ludzka natura jest narcystyczna, chęć podobania się innej osobie, słuchania komplementów, niespodzianki, ekscytacja, niepewność, pcha nas nieustannie w stronę szalonych flirtów. Codziennie wystawiani jesteśmy na próby w każdym możliwym miejscu: w sklepie, w banku, w pracy, w biurze, na przystanku, na siłowni, w autobusie itd. Oczywiście jest zupełnie inaczej, gdy jesteśmy poszukującymi singlami. Wówczas instynktownie chcielibyśmy mnożyć flirciarskie sytuacje z nadzieją na sukces, ale wtedy cały wszechświat dokładnie wie, że szukamy i nikt nie chce być odnaleziony. Wysyłamy w tym czasie podświadomie błędne sygnały, które nie są atrakcyjne dla płci przeciwnej. Nikt nie chce wiązać się z ofiarą. Z osobą która nieustannie użala się nad sobą, ciągle myśli dlaczego nie może znaleźć kogoś dla siebie. Zupełnie inaczej jest z osobami, które dokonały swoich życiowych decyzji. Które są pewne siebie, zdecydowane, konkretne, dążą do osiągnięcia wyznaczonych celów, a przede wszystkim czują się ze sobą dobrze. Przyznam się, że tak też poznałam mojego obecnego męża. Po kilku wcześniejszych rozczarowaniach sercowych, akurat do realizacji doszedł wyjazd z całkiem sporą grupą znajomych na wakacje. Mój cel na ten wyjazd został przeze mnie wyraźnie określony w mojej głowie „Koniec z facetami! Teraz to ja będę się nimi bawić!”. Zapewne można się domyślić, że właśnie na tej wycieczce poznałam mojego męża.

Skoro wszystko pięknie układa się w naszych związkach, dlaczego tak często słyszymy o zdradach, rozwodach, separacjach? Dlaczego jesteśmy skłonni oddać się bajerowaniu będąc w szczęśliwym związku? Czy flirt to już zdrada? Czy może sex to dopiero zdrada? Więc czy płatny sex to również zdrada?

Sprawdźmy co podpowie Wikipedia na temat wyszukiwanego hasła zdrada: w ogólnym znaczeniu, świadome i intencjonalne zawiedzenie zaufania danego przez osobę, organizację, państwo lub grupę społeczną, które z tego powodu ponoszą straty tudzież uważają, że ponoszą straty. Zdrada jest zwykle moralnie potępiana społecznie i w zależności od jej charakteru może też prowadzić do samosądu, być karana przez państwo lub w inny sposób sankcjonowana. Wikipedia nie ma nawet wyjaśnionego pojęcia zdrada małżeńska.

Skoro tak, to po co to wszystko? Złościmy się na siebie, jesteśmy zazdrośni, podejrzliwi, a czasami nawet nieufni wobec swojego partnera/partnerki. Często też odwrotnie, twierdzimy, że nasz związek jest partnerski i obie strony mają pełną swobodę zadziałania w każdym temacie. Francuski pisarz Marcel Proust, autor powieści „W poszukiwaniu straconego czasu” powiedział podobno kiedyś takie mądre słowa „to nasza wyobraźnia odpowiada za miłość, a nie druga osoba”. Myślę, że jest w tym sporo prawdy. Sami indywidualnie jesteśmy odpowiedzialni za to jak kochamy, jak bardzo się staramy i jak bardzo imaginujemy sobie ewentualne możliwości powodzenia, jak również niepowodzenia w związku. Idealizujemy naszych wybranków życiowych, dlatego ewentualna informacja o niepowodzeniu jest zawsze dużym szokiem. Wstrząsem na który bardzo trudno jest się przygotować. Wiem to z własnego doświadczenia. Taki wstrząs również przeżyłam. Byłam przekonana, że jesteśmy parą poukładaną, odpowiedzialną i przede wszystkim z życiowym podejściem – „zawsze coś może się wydarzyć”. Oczywiście na luźno omawialiśmy tematy trudne typu co by było gdyby. I jak to zazwyczaj bywa w każdej bajce, w najmniej spodziewanym momencie, jedna ze stron powiedziała o kilka słów za dużo. Ciągnęło się to kilka dobrych tygodni. Rzeczywiście było groźnie. Każda kolejna próba naszego porozumienia kończyła się na kłótni, opuszczeniu pomieszczenia itp. Byłam wówczas przekonana, że właśnie mam okazję oglądać początek naszego końca. Złość, duma, zranione uczucia szalały we mnie naprzemiennie. Wyobraźnia działała na zwiększonych obrotach. Wgrywałam sobie uronione sytuacje. Wyłapywałam kontekst, który dopasowywałam po swojemu do wypowiedzianych słów, które mogły mieć zupełnie inne znaczenie. W tym właśnie czasie trafiłam na bardzo interesujący wykład, który można powiedzieć otworzył mi oczy mojego umysłu. Kobieta poruszała temat zdrady w związkach. Wyjaśniała dlaczego tak bardzo nas to boli itp. Zaznaczała, że jako Pani psycholog przeprowadza wiele par przez trudne w związku sytuacje, a ich terapię rozpoczyna od wyjaśnienia i jednego krótkiego pytania. „W dzisiejszych czasach, każdy z nas będzie miał dwa albo nawet trzy związki lub małżeństwa, niektórzy z tą samą osobą. A czy Wy po odkrytej krzywdzie chcielibyście tworzyć kolejny związek razem?”. Po czasie udało nam się z wybrnąć z tego zaklętego kręgu, który zostawił blizny na zaskoczonej duszy. Czasami niewidzialna ropa wypłynie z blizny niespodziewanie w postaci jakiegoś przykrego snu, który jest jak reminder ustawiony w outlooku. Niby wiesz, że kiedyś go sama ustawiłaś, ale zawsze cię zaskoczy w najmniej spodziewanym momencie.

Chyba śmiało mogę przyznać, że mam pierwszy poważny związek z tym samym mężczyzną za sobą. Ile jeszcze przed mną? Czy zawsze można liczyć na tą samą odpowiedź? Aktualnie cały czas buduje swoją pewność siebie, niezależność i kobiecość – polecam każdej z Pań!!

Joanna

Jestem wysoką, naturalną blondynką, która od pewnego czasu cieszy się swoim największym atutem czyli wzrostem (183 cm) i długimi nogami. Zrobienie im spontanicznego zdjęcia zainspirowało mnie do założenia wyjątkowego, moim zdaniem innego konta na Instagramie, później również bloga.

Jestem zwyczajną, ale niezwykłą kobietą, na co dzień menadżerką wysokiej 😉 klasy w międzynarodowej organizacji. Wówczas „business look” jest moim królem, a od niedawna szpilki są moją największą słabością. Wcześniej nie zawsze moja pewność siebie pozwalała mi na bycie tą najwyższą w towarzystwie. Szczęśliwie, razem z powstaniem 2legs2long zrzuciłam z głowy ten ciężar.

Prywatnie jestem miłośniczką czworonogów, duszą relacji z najbliższymi. W podróżach szukam autentycznej kuchni i lokalnego wina. Chętnie wybieram się do teatru na dobrą komedię lub musical. Otwarcie przyznaję, że mam szczęśliwe życie, które bardzo lubię. Uważam, że każdy człowiek jest z natury dobry, tylko czasami zawodzą okoliczności.

Nigdy nie farbowałam włosów, nigdy nie paliłam papierosów – tylko próbowałam 😉 Twierdzę, że dobrze jest utrzymywać ciało w jak najlepszej kondycji, jednak nie skupiam się wyłącznie na estetyce i pielęgnacji. Przesada nie jest dobra w żadnej dziedzinie życia, więc aby żyć w zgodzie ze swoim organizmem, wystarczy słuchać jak sam upomina się o swoje potrzeby.

Życie jest piękne, więc na blogu dzielę się swoimi przeżyciami, przemyśleniami, podróżami, wyzwaniami i dużą dawką motywacji. Dlaczego nie pokazuję twarzy? Taki był mój pomysł na profil. Podobno ludzka wyobraźnia potrafi działać cuda. To, co nie jest całkowicie odgadnione jest najbardziej intrygujące, dlatego w większości skupiam się na zdjęciach moich nóg. Oczywiście mam też powody zawodowe. Ale próbujcie, może kiedyś przekonacie mnie żeby było inaczej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Gonić marzenia

Baba za kierownicą ;-)