Dolce driving “crazy” in Italy

Chociaż bardzo pozytywnie reagujecie na moje wakacyjne wpisy, to wiem, że nie powinnam Was nimi zanudzać. Dlatego obiecuję, że ten jest przedostatnim 😉 podsumowującym moje, minione już bezpowrotnie lenistwo we Włoszech.

Pewnie Was nie zaskoczę, ale najbardziej odpowiada mi styl relaksującego zwiedzania 😉

Ten kraj jest idealny, aby uczyć się wsłuchiwania we własne potrzeby, nie tylko podczas wakacji oczywiście. Wiedziałam, że Włosi mają swoja sjestę i spotkałam się z nią podczas poprzednich pobytów w innych regionach. Uderzyła mnie jednak rzeczywistość południowych Włoch. Nie mówię o dużych miastach – ponieważ teraz takich nie zwiedzaliśmy – ale o małych miasteczkach i wioskach, które dosłownie umierają tu na kilka godzin.

Wszystkie sklepy, urzędy, lokale usługowe i restauracje zostają zamknięte. Ruch uliczny zanika niemal do minimum, więc bez skrępowania można nawet tańczyć na boso 😉 Wyobraźcie sobie, że gdy zapytałam Włocha z południa co robią w czasie sjesty odpowiedział mi “… Czy ja wiem. Jedni piją kawę, inni czytają książkę, albo po prostu śpią, wszyscy robią to na co mają ochotę. Z resztą Włosi zawsze tak robią”.

Czyż to nie jest piękne?! Zamiast gonić za niedoścignionymi rzeczami, szanują przede wszystkim siebie, swój spokój i czepią radość z życia.


Wynajem samochodu, to idealny przykład załatwiania spraw po włosku.

Swoją drogą uważam, że to najlepszy środek lokomocji, jeżeli chcecie zobaczyć najfajniejsze miejsca w całej Apulii. Zarezerwowaliśmy on-line klasycznego włoskiego Fiata 500 – wybór jest chyba zrozumiały. Dojechaliśmy na miejsce odbioru, złożyliśmy kilka podpisów, wnieśliśmy dodatkowe niezbędne opłaty. Niezbędne, bo nie wyobrażam sobie wynajmu auta gdziekolwiek, a zwłaszcza we Włoszech bez pełnego ubezpieczenia, które pokrywa wszystkie najmniej spodziewane przypadki.

Na koniec uśmiechnięta Pani wręcza nam kluczyki do Citroena C1, mówiąc “nie mamy teraz dostępnego Fiata 500, ale przecież to żadna różnica.” Wyobrażacie sobie naszą minę? Pani nie zrozumiała, że zależało nam na konkretnym klimacie tego auta. Przynajmniej zrozumiała, że powinniśmy dostać auto co najmniej tej samej lub wyższej klasy. Wzruszyła ramionami, sprzątnęła koleżance sprzed nosa klucze do nowiutkiego Peugeot 308 i przekazała je nam. A co tam, najwyższej ktoś kto go zamówił dostanie C1 – przecież to “żadna różnica” 😉 Wyobrażacie sobie taką sytuację w Polsce? Byłyby krzyki, epitety, żądanie rekompensaty finansowej itd.

We Włoszech każdy robi co chce, również na drodze.

Mnóstwo ludzi krytykuje styl jazdy Warszawiaków, ale Włosi… to dopiero doświadczenie. Ruch na autostradzie jest jeszcze całkiem spoko, normalne jest przekraczanie prędkości, a za niedostosowane tempo jazdy zostaniecie ukarani miganiem światłami oraz trąbieniem. Dobrze jest poruszać się samochodem z miejscową rejestracją. Wiem z doświadczenia, że polskie tablice, są źródłem dodatkowego zainteresowania i stresu, ponieważ policja chętnie i przykładnie traktuje turystów bez taryfy ulgowej.

Moja rada dla Was.

Czytajcie wszelkie dodatkowe informacje pod znakami, a szczególnie parkingowymi. Historyczne miasteczka mają różnego rodzaju obostrzenia, których niedotrzymanie może skutkować mandatem – coś o tym wiem. Wąskie uliczki czasami zostają wyłączone na potrzeby przychodniów, a miejsca do parkowania zarezerwowane na potrzeby jakiegoś wydarzenia. Możecie dowiedzieć się tego z małej kartki przyklejonej taśmą na dole parkometru. Jak nie doczytacie, będzie Was czekać wielkie zaskoczenie po powrocie do samotnego auta na parkingu z kwitkiem o wartości 40 EUR za wycieraczką, o ile auto nadal tam będzie.

To jednak nie przeszkadza Włochom wciskać auta gdzie tylko im się podoba. Zarysowania i wgniecenia to dla nich chleb powszedni. Do tego przejścia dla pieszych. Nie mają na nich  pierwszeństwa piesi, za to chodzą oni po całej jezdni i nic nie robią sobie z zasady patrzenia w lewo, w prawo i ponownie w lewo. Na jezdniach brakuje pasów, użytkowników skuterów nie obowiązują przepisy ruchu na drodze. Są szaleni, czują się sprytniejsi, zwinniejsi i chyba niezniszczalni.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Alberobello – włoskie miasteczko smerfów

Arrivederci Amore