Dlaczego muszę? Jak z tym walczyć?

Muszę, musisz – słowa doskonale znane w polskiej kulturze. Strach pomyśleć, ile razy używam ich nieświadomie w ciągu dnia, aby zaraz potem sama się na nim złapać. W moim domu musiałam coś rzadko lub prawie wcale, byłam uczona wartości dla których warto lub nie warto.

Za to w szkole musiałam uczyć się przedmiotów, z których nic nie wynikało, musiałam zdać egzaminy, bo nie dostanę się do dobrej szkoły, musiałam zdać maturę, żeby myśleć o studiach, bo przecież musiałam starać się tam o wyniki, które zapewnią mi dobrą pracę. I tak bez końca. Dziś szczęśliwie ta kultura się zmienia. Od dziecka uczymy się, że nikt nie może nas do niego zmuszać.

A jak to wygląda w praktyce?

Niby wszystko się zgadza, ale sytuacje, w których ktoś mówi Tobie, że coś musisz, to codzienność. Zwłaszcza w relacjach służbowych. Ale gdyby nie było tam ustalonych zasad to uważasz, że w ludziach jest wystarczająco dużo samokontroli, samomotywacji i poczucia prawdziwej wartości tego co robią, aby biznesy poprawie funkcjonowały? No właśnie! Często na własne życzenie zapętlamy się w to błędne koło. Bez bata nad głową nie popchniemy wózka, który do nas należy, a to daje powody do takiej formy nacisku. Brak umiejętności zarządzania przez pryzmat budowania wartości, to temat na odrębny wpis, ale skoro fakt, że musisz, budzi w Tobie poczucie niesprawiedliwości, bunt a nawet agresję, nie dawaj powodów do tego, aby ktoś mógł Ci coś kazać. Odpowiednia inicjatywa i zaangażowanie, wytrąca broń z dłoni największym tyranom. Ostatecznie pamiętaj, że zawsze masz prawo wyboru. Nie ma konieczności podejmowania pracy w miejscu, które zmusza Cię do czegoś co nie jest zgodne z Twoimi zasadami.

Na pewno, bardzo rzadko 😉 ale jednak zdarza się i Tobie powiedzieć komuś, że “musi”. Jednym słowem masz przed sobą byka, jesteś ubrana cała na czerwono, zarzucasz na siebie krwistą pelerynę i mówisz bykowi, że musi cierpliwie poczekać aż wyjdziesz z areny. Taaaaaak, daj znać jak już będziesz na zewnątrz 😉 Mam w związku z tym pierwszą propozycję, od której mogłabyś zacząć. Słowo “musisz” zamień na inne. Osobiście najbardziej lubię “wierzę, że“ 😉 ale masz jeszcze do wyboru: “mógłbyś“, “bardzo docenię, jeśli“, “w podobnym przypadku należałoby“, “praktyka pokazuje, że“, “w naszym interesie jest“ – na pewno wypracujesz coś najlepszego dla siebie i podzielisz się ze mną efektem.

Najgorsze “musisz“ to te, które stawiasz sama przed sobą. Skoro jesteś w pracy, to prawdopodobnie podczas ostatniej godziny, w Twojej głowie pojawiają się te paskudne chochliki, które mówią do Ciebie: musisz pojechać z psem do weta, musisz zrobić zakupy po drodze, musisz zdążyć na pocztę, musisz posprzątać mieszkanie bo przyjeżdża teściowa – OK, umówmy się, że akurat jest to w Twoim najlepiej rozumianym interesie ;-P ale ciągle sama sobie musisz, musisz, musisz!!

A może warto pomyśleć o tym, aby nieco zwolnić? Ciągle coś Cię goni. Praca, dzieci, mąż, terminy, obowiązki, siłownia, koleżanki, zakupy, rachunki. Sama nie masz czasu dla siebie. Nie wysypiasz się, jesteś zmęczona.

Usiądź. Odpocznij. Zastanów się czy coś złego się stanie jeśli dziś sobie odpuścisz? Poświęć czas wyjątkowej osobie – czyli sobie. Zastanów się nad sobą, ustal swoje priorytety, podziel się swoimi zadaniami, a może spróbuj ułożyć jakiś plan. Pamiętaj o najważniejszych wartościach i od nich zacznij planowanie. Jeżeli nie znasz jeszcze lekcji o słoiku życia “jar of life“, poszukaj w internecie albo napisz do mnie, chętnie wyślę Ci link.

Moja druga propozycja to zmiana twojego myślenia o problemach. Świadomość, że nie jesteś sama z “tym wszystkim” będzie budująca. Pamiętam czas w którym było mi bardzo ciężko, miałam poczucie, że tylko mnie dotknęła niesprawiedliwość i zło całego świata. Obwiniałam siebie, za niepowodzenie i udając silną, nie chciałam przyjąć niczyjej pomocy. Myślałam, że muszę poradzić sobie sama. Dopiero jak głośno zaczęłam o tym mówić, okazało się, że mam wokół siebie osoby, które rozumieją mnie bardziej niż myślałam i którym zależy na moim szczęściu, więc zaoferowana pomoc będzie dla nich przyjemnością.

Może nie spodziewałaś się usłyszeć tego właśnie ode mnie, ale wiesz co – nie jesteś idealna. Powiem więcej, nikt nie jest. Jeśli pogodzisz się z tym faktem, będzie ci znacznie łatwiej. Nie godzę się w tym miejscu na usprawiedliwiane swojego lenistwa czy braku starań. Cele, które sobie wyznaczasz powinny być ambitne, ale przede wszystkim realne. Przecież jeśli wyznaczysz sobie zbyt wysokie cele, jedyne co osiągniesz to swoją frustrację i złość, że znowu zawiodłaś.

Dziewczyno do dzieła!

Dąż do lepszej siebie ale pamiętaj, żeby mieć umiar, to zdecydowanie najlepsza jednostka miary.

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jak ograniczyłam toksyczną relacje?

10 faktów o mnie