Ciśśś….

​Miałam dziś dzień w którym zatęskniłam za idealną ciszą. Byłam sama z dziewczynkami ( moje dwie kotki). Wyłączyłam muzykę, zamknęłam okna i? Nadal coś się dokoła działo. Nie twierdzę, że nie było cicho, ale nie była to cisza, którą lubię.

A to włączył się wiatrak w lodówce, a to ktoś idzie ze szczekającym psem po klatce, płaczące dziecko za ścianą, ciągle coś. Zadałam sobie wówczas pytanie:

Czy w dzisiejszych czasach można otulić się prawdziwą ciszą?

Osobiście bardzo lubię gdy jest cicho. Czuję, że potrzebuję tego stanu, a są nawet momenty, kiedy wydaje mi się, że mogłabym o nią ostro powalczyć jak o ostatni towar na półce.

Mój mąż już to chyba zrozumiał. Kilka lat wstecz, gdy wracał do domu i zastawał mnie w ciszy (bez TV, bez radia, zero muzyki) pytał „a co Ty tak po cichu siedzisz?”, albo jeszcze lepiej „coś się stało”?. Teraz już nie pyta. Zrozumiał, że w codziennym życiu otacza mnie zbyt duża ilość „hałasu” i muszę odnaleźć spokojny umysł – ZEN.

Mówiąc hałas, nie mam na myśli prac remontowych lub dźwięków ulicy. Chodzi mi o wszechobecną natarczywość informacji, które pchają nam się do głowy z każdej strony.​

Nie lubię głębokiej, głuchej ciszy, takiej jak na cmentarzu lub w ciemnym lesie. Ta cisza bardzo wyostrza moje zmysły, które zaczynają wówczas wariować. Dlatego staram się jej unikać jak tylko mogę.

Cisza ze wzruszenia, której najczęściej doświadczam w teatrze, czasami w kinie. Jest piękna. Czuć w powietrzu zupełnie inny rodzaj napięcia. Ludzie nie chcą okazywać swoich słabości, a tym bardziej łez. W tym rodzaju ciszy można wyczytać każde wzruszenie, a nawet się nim zarazić.

Każdy z nas zna tzw. „niezręczną ciszę”. Niby taka jak wszystkie, a jednak głupio człowiekowi, że z chęcią zapadłby się pod ziemie.

Rodzice kilkuletnich dzieci zapewne dodaliby niepokojącą ciszę jako jeden z jej specjalnych rodzajów.

Dążę do tego, że każdy z nas wymieni zapewne po kilka zaznanych mu odmian ciszy, jednak przestańmy od niej uciekać. Przestańmy się jej bać i nie próbujmy z nią walczyć. Nie zawsze oznacza ona nudę, pustkę lub brak zainteresowań. Często zupełnie odwrotnie. W ciszy rodzą się znakomite pomysły i światowe działa. Uważam, że cisza jest nam potrzebna. Mózg nie działa tak samo kiedy atakujemy go nadmiarem informacji. On potrzebuje miejsca, powietrza na swoje kreatywne działanie.

Wszyscy Ci, którzy mieszkają w dużym mieście są zmuszeni do współuczestnictwa w agresywnej informacyjnie cywilizacji i nie mają co liczyć na odnalezienie w niej prawdziwej relaksującej ciszy.

Dom mojej babci, był kiedyś doskonałym miejscem. Kolebką ciszy jaką mogłam sobie tylko wymarzyć. Dostarczał mi jej las, pole z kukurydzą, sad z czereśniami czy łąka przed sztucznym stawem. Teraz nie ma już babci i nie ma domu, ale ja w dalszym ciągu dzielę się z nią częścią mojej ciszy.

 

Bardzo dziękuję

Tatiana Pałucka i Kasia Gruk za cudowną sesje zdjęciową z Twoja Sesja

Gosia Strojek za stylizację

oraz za udostępnienie wnętrz H15 Boutique Hotel w Warszawie

 

 

Joanna

Jestem wysoką, naturalną blondynką, która od pewnego czasu cieszy się swoim największym atutem czyli wzrostem (183 cm) i długimi nogami. Zrobienie im spontanicznego zdjęcia zainspirowało mnie do założenia wyjątkowego, moim zdaniem innego konta na Instagramie, później również bloga.

Jestem zwyczajną, ale niezwykłą kobietą, na co dzień menadżerką wysokiej 😉 klasy w międzynarodowej organizacji. Wówczas „business look” jest moim królem, a od niedawna szpilki są moją największą słabością. Wcześniej nie zawsze moja pewność siebie pozwalała mi na bycie tą najwyższą w towarzystwie. Szczęśliwie, razem z powstaniem 2legs2long zrzuciłam z głowy ten ciężar.

Prywatnie jestem miłośniczką czworonogów, duszą relacji z najbliższymi. W podróżach szukam autentycznej kuchni i lokalnego wina. Chętnie wybieram się do teatru na dobrą komedię lub musical. Otwarcie przyznaję, że mam szczęśliwe życie, które bardzo lubię. Uważam, że każdy człowiek jest z natury dobry, tylko czasami zawodzą okoliczności.

Nigdy nie farbowałam włosów, nigdy nie paliłam papierosów – tylko próbowałam 😉 Twierdzę, że dobrze jest utrzymywać ciało w jak najlepszej kondycji, jednak nie skupiam się wyłącznie na estetyce i pielęgnacji. Przesada nie jest dobra w żadnej dziedzinie życia, więc aby żyć w zgodzie ze swoim organizmem, wystarczy słuchać jak sam upomina się o swoje potrzeby.

Życie jest piękne, więc na blogu dzielę się swoimi przeżyciami, przemyśleniami, podróżami, wyzwaniami i dużą dawką motywacji. Dlaczego nie pokazuję twarzy? Taki był mój pomysł na profil. Podobno ludzka wyobraźnia potrafi działać cuda. To, co nie jest całkowicie odgadnione jest najbardziej intrygujące, dlatego w większości skupiam się na zdjęciach moich nóg. Oczywiście mam też powody zawodowe. Ale próbujcie, może kiedyś przekonacie mnie żeby było inaczej 😉

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Małe rytuały

#milliondollarlegs