Business look with Veera

W moim tekście “Pierwszy raz” obiecałam Wam przybliżyć temat związany z próbami rajstop Veera o różnych stopniach ucisku. Wiecie już, że pończochy samonośne Veera sprawdziły się w boju doskonale, ale co było przed nimi? Wybrałam 4 pierwsze produkty do sprawdzenia.

Moje testy rozpoczęłam od najsłabszej linii uciskowej 40 DEN…. No właśnie, ja zareagowałam tak samo! Byłam przekonana, że DEN oznacza grubość rajstopy. Im większy DEN tym cieplej w nogi 😉 W Veera wytłumaczyli mi, że dotyczy to wyłącznie ciężaru nici wykorzystanej do wykonania splotu. A to z kolei zupełnie nie ma wpływu na temperaturę. Na opakowaniach znajdują się również oznaczenia klasy ucisku, mierzone w mm słupa rtęci. Biorąc pod uwagę, że są produktem aptecznym, a ich stosowanie może zostać zalecone przez lekarza, ten parametr będzie dla Was ważniejszy i bezpieczniejszy. Dotychczas znane oznaczenia DEN w przypadku tych rajstop, przyjmuję jako ułatwienie zrozumienia różnicy.

Rajstopy w kolorze naturalnym postanowiłam założyć do pracy.

Otwierając pudełko, kolor nieco mnie zaskoczył. Spodziewałam się “innego” naturalnego. Jestem bardzo blada, a rajstopy zawsze pomagały mi to ładnie ukryć. Ten kolor wydawał mi się zbyt blady. Sądziłam, że w słoneczny dzień mogę wyglądać jak trup. Moje wątpliwości na szczęście zniknęły kiedy je założyłam. Do pastelowej spódniczki, z moja bardzo jasną karnacją wszystko grało. Różnicę w rajstopach, w porównaniu do standardowych marek, wyczułam już podczas pierwszego zakładania. Przez chwilę miałam wrażenie, że zaraz na mnie strzelą. Byłam przekonana, że jednak źle dobrałam rozmiar i że są za małe, a przede wszystkim za krótkie na mnie 😉 Nie rozciągają się tak łatwo jak klasyczne rajstopy.

Byłam przekonana, że za kolejnym pociągnięciem strzeli oczko i taki będzie koniec historii. Jednak specjalny splot oczek w formie plastra miodu, zapewnia im trwałość i nawet w przypadku zahaczenia nie puszczają oczek. Już wiem, że nie są to tylko obietnice. Później nosiłam te rajstopy często. Tak samo często o coś zahaczałam, mimo to nadal są całe, więc to ja puszczam do nich oczko z uśmiechem 😉

Rajstopy mają zaznaczoną piętę. Wydawało mi się dziwne, bo zawsze mogłam swobodnie podciągnąć rajstopy tak, aby były jak najdłuższe. W tym przypadku tak nie można zrobić, bo jak będziesz wyglądać z pietą na kostce 😉 Do tego nie będą spełniać swojego zadania. Pięta jest zaznaczona po to, aby odpowiednio rozmieścić ucisk, na którym zależy nam najbardziej. Udało mi się. Wbiłam się w nie i muszę przyznać, że po założeniu nie czuć żadnego dyskomfortu. Wręcz przeciwnie. Nogi są ładnie obciśnięte, gładkie i wyraźnie wysmuklone. A pupa!? Mmmmmm 😉 Stojąc ubrana przed lustrem pomyślałam – co to będzie jak będę zakładać 70 DEN lub 140 DEN 😀

Pierwszy dzień uważam za bardzo udany. Czułam się w nich dobrze. Powiem więcej, czułam się świetnie wiedząc, że dobrze wyglądam i dodatkowo pomagam moim nogom.

Mimo moich wcześniejszych obaw, nikt nie zauważył, że mam na sobie rajstopy przeciw-żylakowe 😉

Nie potrafię stwierdzić, że po pierwszym dniu noszenia czułam radykalną różnicę w lekkości moich nóg. Jednak jeśli jako miarę możemy uważać długość dnia, to przyznam, że z ochotą po pracy wyskoczyliśmy na zakupy i do teatru. Nie wierciłam się w fotelu z bólu i zniecierpliwienia, a dzień zakończyłam bardzo późno i miło 😉

 

 

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podziwiaj, ale nie dotykaj

Wakacje z jogą